Dzień Pamięci o Polakach Ratujących Żydów

3 kwietnia 2018 r. (wtorek)

W tym roku po raz pierwszy obchodziliśmy Dzień Pamięci o Polakach Ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Z tej okazji Instytut Polski w Budapeszcie zorganizował cykl wydarzeń, oddających cześć bohaterom.

13 marca zaprezentowaliśmy wystawę pt. Z narażeniem życia – Polacy ratujący Żydów podczas zagłady. W trakcie uroczystego otwarcia dyrektor Instytutu Joanna Urbańska podzieliła sie z publicznością następującymi refleksjami:

Nikt nie ma większej miłości, niż kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Tym biblijnym przesłaniem mogłabym w zasadzie zakończyć swoje wystąpienie. Sprawa jest jednakże o wiele bardziej skomplikowana, wszak ludzie, których dziś upamiętniamy, nie narażali wyłącznie własnego życia, lecz także życie tych, których najbardziej kochali: swoich dzieci, swoich rodziców, swojego rodzeństwa. Ich heroizm przybrał tak niewyobrażalne rozmiary, iż pozostaje nam jedynie pochylić głowy przed misterium ofiarności i poświęcenia, jakimi się wykazali.

13 marca zaprezentowaliśmy wystawę pt. Z narażeniem życia – Polacy ratujący Żydów podczas zagłady. W trakcie uroczystego otwarcia dyrektor Instytutu Joanna Urbańska podzieliła sie z publicznością następującymi refleksjami:

Nikt nie ma większej miłości, niż kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Tym biblijnym przesłaniem mogłabym w zasadzie zakończyć swoje wystąpienie. Sprawa jest jednakże o wiele bardziej skomplikowana, wszak ludzie, których dziś upamiętniamy, nie narażali wyłącznie własnego życia, lecz także życie tych, których najbardziej kochali: swoich dzieci, swoich rodziców, swojego rodzeństwa. Ich heroizm przybrał tak niewyobrażalne rozmiary, iż pozostaje nam jedynie pochylić głowy przed misterium ofiarności i poświęcenia, jakimi się wykazali.

Pierwsza z nich opowiada o powstałej w grudniu 1942 r. Żegocie, pod którym to kryptonimem kryła się Rada Pomocy Żydom. Warto zaznaczyć, iż dwa lata wcześniej legendarny rotmistrz Witold Pilecki na ochotnika pozwolił wywieźć się do Auschwitz, by osobiście ustalić, co się dzieje w owym obozie koncentracyjnym, który nazwany został później fabryką śmierci. Po czym kurierzy Armii Krajowej meldowali o tym zachodnim aliantom, próbując zaalarmować cały świat. Na próżno. Nikogo nie obchodziło, iż na podbitych terenach naszego kraju Niemcy dokonują metodycznego holocaustu ludności żydowskiej.

Wobec obojętności mocarstw, w dobie zagłady Żydom starały się pomagać na własną rękę zakonspirowane cywilne, kościelne i wojskowe organizacje  tworzone przez naród polski, który notabene sam był wówczas okrutnie eksterminowany. Jako że w ekstremalnych warunkach wojny pewna część ludzi ulega degeneracji, struktury wymiaru sprawiedliwości Polskiego Państwa Podziemnego kolaborantów i szmalcowników karały śmiercią. Społeczeństwo polskie solidarnie potępiało donosicieli, postawy godne pogardy miały charakter marginalny.

Według szacunków historyków, aby udało się uratować jednego Żyda, konieczne było współdziałanie ze strony 25 Polaków. Oznacza to, że co najmniej milion naszych rodaków narażało życie własne i swych bliskich, ażeby pomóc ludności pochodzenia żydowskiego. Uważali to za rzecz naturalną, za swój chrześcijański obowiązek, stąd nie oczekiwali w zamian żadnej nagrody, nie chełpili się swym bohaterstwem, a jeżeli przeżyli wojnę, na ogół nie przychodziło im nawet do głowy, by ubiegać się o tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Mimo to właśnie Polacy figurują na pierwszym miejscu w statystykach Instytutu Yad Vashem, będąc w posiadaniu 6706 nadanych przezeń odznaczeń, liczba ta stanowi jednakże zaledwie skromny ulamek rzeczywistej ilości Polaków ratujących Żydów. Działające w ramach  „Żegoty” Zofia Kossak-Szczucka, Wanda Krahelska-Filipowiczowa, Irena Sendler oraz pozostałe godne naśladowania osoby, które upamiętnia ta wystawa, to słynne, symboliczne nazwiska, które reprezentują losy całej rzeszy mniej znanych lub – co jeszcze częstsze – zupełnie anonimowych bohaterów ratujących Żydów.

Druga wystawa, której autorem jest Grzegorz Łubczyk, były ambasador RP w Budapeszcie, nosi tytuł Sławik i Antall. Bohaterowie narodów polskiego, węgierskiego i żydowskiego i posiada szczególne znaczenie, ukazuje bowiem jeden z najbardziej heroicznych wymiarów przyjaźni polsko-węgierskiej.

W tym roku obchodzimy stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. W związku z tym dokładamy wszelkich starań, by uwypuklić, iż Węgrzy zawsze nas wspierali w naszych walkach narodowowyzwoleńczych i pomagali nam w najbardziej dramatycznych sytuacjach. Do takich zalicza się bez wątpienia II wojna światowa, w czasie której uchodźcy polscy, w tym kilka tysięcy Żydów, znaleźli na Węgrzech bezpieczne i życzliwe schronienie. Współpraca pomiędzy Henrykiem Sławikiem i starszym Józsefem Antallem rzuca światło na rzadziej akcentowany aspekt polsko-węgierskich więzów braterstwa. Ich solidarność nie objawia się li tylko we wspólnej walce, lecz równie szlachetne i wybitne rezultaty przynosi także na polu ratowania ludzkiego życia. Dwa bratanki gotowe są nie tylko oddawać za siebie nawzajem życie, ale zdolne są również do tego, by narażać życie własne i swych rodzin dla ratowania innego narodu, który znalazł się w potrzebie, ponieważ tak trzeba, ponieważ dyktuje im to honor i sumienie.

Po zapoznaniu się z wystawą publiczność miała okazję poszerzyć swą wiedzę na temat działalności Henryka Sławika i Józsefa Antalla starszego dzięki projekcji filmu dokumentalnego Grzegorza Łubczyka pt. Na krawędzi życia.

Po wieczne czasy – taki tytuł nosiła konferencja na temat roli Kościoła katolickiego w Polsce i na Węgrzech w dziele niesienia pomocy Żydom podczas II wojny światowej, którą Instytut Polski zorganizował 28 marca we współpracy z Ambasadą RP w Budapeszcie oraz jezuicim ośrodkiem Dom Dialogu. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął wicepremier Zsolt Semjén, wśród zaproszonych gości znaleźli się zaś między innymi pani ambasadorowa Márta Gedeon oraz zastępca nadburmistrza Budapesztu dr Gábor Bagdy. Arcybiskup diecezji krakowskiej Marek Jędraszewski, który 20 marca zawitał do Budapesztu w celu odebrania medalu im. Jánosa Esterházy’ego, skierował do uczestników konferencji list z błogosławieństwem. Na marginesie warto wspomnieć, że János Esterházy mógłby być symbolem naszego upamiętnienia, łączy bowiem w sobie polskie i węgierskie korzenie, silną wiarę katolicką oraz odwagę cechującą ludzi ratujących życie osób przesladowanych.

Serię wykładów zainaugurował prof. Jan Żaryn referatem na temat roli Kościoła katolickiego w ratowaniu Żydów na polskich ziemiach okupowanych przez Niemców. Węgierska publiczność mogła się dzięki temu zapoznać nie tylko z bardzo istotnym zagadnieniem, ale i samą osobą prelegenta, który jest jednym z najznakomitszych polskich historyków, nauczycieli akademickich, publicystów oraz – rzecz nie bez znaczenia - senatorów RP. Obszarem jego badań jest m.in. historia XX-wiecznego Kościoła kartolickiego w Polsce. W swym niezwykle pouczającym i interesującym wykładzie prof. Żaryn ukazał niezbicie, iż w czasie zagłady etyka chrześcijańska motywowała polskie społeczeństwo – zarówno w kontekście środowisk kościelnych, jak i świeckich - do szlachetnych i bohaterskich czynów.    

Profesor Szabolcs Szita, dyrektor Centrum Pamięci Holocaustu, w referacie zatytułowanym Na rozkaz sumienia potwierdził, iż historia ratowania ludzkiego życia podczas wojny wymaga jeszcze pogłębionych badań naukowych, gdyż wiele w niej jeszcze czekających na odkrycie kart. Choć zagadnienie to wymaga uzupełnienia, dane, które przybliżył odnośnie do działalności Kościoła katolickiego na Węgrzech, już dziś budzą szacunek. Pozostaje mieć nadzieję, iż ujawnionych zostanie coraz więcej faktów, które rzucą światło na rolę Węgrów w ratowaniu Żydów w okresie, gdy państwo ich znalazło się pod okupacją niemiecką

Rzesze polskich uchodźców, w tym kilka tysięcy Żydów, przekonały się osobiście, iż także Węgrzy wykazali się podczas wojny niezmierną odwagą. Najwyższe węgierskie władze państwowe otworzyły przed nimi granicę i udzieliły wszechstronnej pomocy bez wzgledu na ich religijną i narodowościową przynależność. Postaci takie jak Pál Teleki, Keresztes-Fischer, József Antall starszy, Béla Varga i sylwetki wielu jeszcze innych węgierskich bohaterów po wieczne czasy zapisały sie we wdzięcznej pamięci narodu polskiego.

Uhonorowany nagrodą im. Attili Józsefa pisarz Miklós György Száraz podjął się analizy odwagi tzw. zwykłych ludzi, którzy narażali życie własne i swych bliskich, pozostając miłosiernymi nawet w wybitnie niemiłosiernych czasach.

Nawiązując do tych pięknych i głębokich myśli, wykład o odwadze bycia dobrym wygłosiła następnie pisarka Marianne Dobos, która od 1984 r. zajmuje się dokumentowaniem działalności Węgrów ratujących Żydów, wiele ze swych książek poświęcając historiom niedoszłych ofiar i ich wybawców. Temat ten porusza także jej najnowsza pionierska praca, w której dowodzi, iż niektórzy Węgrzy, których w efekcie propagandy komunistycznej i braku rzetelnych badań historycznych przez lata uważano za kolaborantów, w rzeczywistości okazali się odważnymi i bohaterskimi ludźmi, ratującymi potajemnie życie swych żydowskich współobywateli. Pisarka – nawiasem mówiąc wybitna badaczka i propagatorka związków polsko-węgierskich - poczytuje sobie za zadanie oczyszczenie ich nazwisk z brudu, który do nich przylgnął. Warto tu wspomnieć, iż także w Polsce nierzadkie były przypadki, iż osoby, które przed wojną posiadały - motywowane politycznie bądź gospodarczo - poglądy antysemickie, w czasie zagłady ponosiły bohaterską śmierć w niemieckich obozach koncentracyjnych za pomoc udzielaną Żydom. Napawa otuchą, w jak wielkiej mierze odwaga bycia dobrym charakteryzowała tych niezliczonych Polaków i Węgrów, którzy pozostali miłosiernymi w niemiłosiernych czasach, jak to trafnie okraślił Miklós György Száraz.

Na zakończenie konferencji głos zabrali ocaleni z Holocaustu i osoby, które je uratowały. Jako pierwszy wspomnieniami podzielił się Sándor Görög, który w czasie niemieckiej okupacji ukrywał się w klasztorze werbistów w Kőszeg. Wojny nie przeżyli niestety jego rodzice i starsza siostra. Ojciec Göröga do 1944 r. był ordynatorem na oddziale patologii szpitala w Szombathely.  

Kolejne świadectwo złożył w imieniu Károlya Kissa prof. Szita. Károly Kiss jest autorem opracowania, które dokumentuje działalność osób ratujących Żydów w Szombathely. Przyczynił się ponadto walnie do pośmiertnego uhonorowania dr Józsefa Prugbergera oraz przełożonego domu zakonnego werbistów w Kőszeg, o. Istvána Őri-Wachtera tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, przyznawanym przez jerozolimski Instytut Yad Vashem.

Ostatnie przemówienie wygłosił emerytowany profesor prawa, Tamás Prugberger. Jego ojciec był ordynatorem w tym samym szpitalu, w którym pracował dr Görög. Brał on udział w zorganizowaniu pomocy, dzięki której udało się uratować Sándora Göröga. W zaprzyjaźnionych rodzinach dwóch lekarzy przyjacielskie relaje panowały również pomiędzy dziećmi. Tamás Prugberger wraz ze swym rodzeństwem wychowywał się razem z Sándorem Görögiem i jego starszą siostrą, wzrastając w cudownej atmosferze niesienia ratunku prześladowanym.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni zarówno prelegentom, jak i świadkom historii, którzy wzbogacili konferencję swoją wiedzą oraz osobistymi relacjami. Ich poruszające słowa bez wątpienia jeszcze przez długi czas wprawiać nas będą w zadumę i skłaniać do pochylenia czoła przed heroizmem Polaków i Węgrów udzielających pomocy Żydom.  

Konferencję ilustrowały dwie wystawy, z czego pierwsza oddawała cześć Polakom ratującym Żydów w okresie zagłady, druga zaś przybliżała postać Antala Uhla, węgierskiego księdza katolickiego, który w Paryżu prowadził działalność, mającą na celu ocalenie osób pochodzenia żydowskiego. Galeria wydarzenia znajduje się tutaj.

Marcowy cykl wydarzeń poświęcony Polakom ratującym Żydów przysporzył gościom Instytutu Polskiego wielu wzniosłych przeżyć. Z uwagi na fakt, iż niezmiernie interesujące referaty prelegentów nieco się przedłużyły, nie starczyło już czasu na projekcję filmu dokumentalnego pt. Dotknięcie anioła, stąd zostanie on pokazany 9 kwietnia w Sali kinowej Instytutu Polskiego.