Polsko-niemiecko-izraelski projekt na Węgrzech

Muzyka

19 września 2017 r. (wtorek)

Trio ARTUS w składzie Esti Rofe (Izrael), Peter Schack (Niemcy) i Krzysztof Kaczka (Polska) zagrało w dniach 13 i 14 września 2017 roku w Segedynie i Budapeszcie na zaproszenie Ambasad RFN, Izraela i Rzeczypospolitej Polskiej oraz Instytutu Polskiego w Budapeszcie.

Trio ARTUS to zespół łączący poprzez pasję do muzyki troje artystów z narodów, których historyczne związki bywały bardzo skomplikowane. Dwa koncerty odbyły się w synagogach, ten w Segedynie w ramach Jesiennego Festiwalu Żydowskiego. Jarosław Bajaczyk, dyrektor Instytutu Polskiego w Budapeszcie, w imieniu organizatorów w słowach powitalnych powiedział: -  Niemcy, Polacy i Żydzi nie zawsze żyli w pokoju, jednak co ważne, dzisiaj pielęgnują dobre stosunki. Właśnie to udane pojednanie zasługuje na celebrację, stąd wzięło się motto koncertu „Koncert przyjaciół. Niech nigdy więcej nie będzie wojny”.

Na koncercie budapeszteńskim w synagodze przy ulicy Gyuli Hegedűsa obecni byli ambasadorowie Rzeczypospolitej Polskiej, RFN i Izraela oraz inni przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. W swoim przemówieniu ambasador Izraela podkreślił konieczność budowy mostów i ciągłej pracy u podstaw, aby zło w skali znanej z okresu II wojny światowej nie miało szansy się odrodzić. Złożył również życzenia z okazji zbliżającego się żydowskiego Nowego Roku.  

Występy Tria ARTUS stworzyły okazję do wspomnienia tych, którzy w tragicznych czasach nieśli nadzieję innym. Jedną z takich osób była Ilse Weber - czeska poetka żydowskiego pochodzenia, która pisała po niemiecku piosenki, książki i sztuki teatralne dla dzieci. W 1942 roku trafiła z mężem do getta Theresienstadt, 60 km od Pragi. Pracowała tam w szpitalu dziecięcym, robiąc wszystko co mogła dla małych pacjentów, którzy nie mieli dostępu do lekarstw. Paradoksalnie dwa lata w Theresienstadt były najtrudniejszym, a zarazem najbardziej owocnym okresem w życiu Ilse Weber. Nocne dyżury przy chorych dzieciach sprzyjały ucieczce w świat poezji i muzyki. Napisała tam ok. 60 wierszy, do wielu skomponowała także muzykę. Dobierała świadomie proste dźwięki i słowa w taki sposób, aby opisać panujący wokół horror. Kiedy wkraczała między współwięźniów ze swą mandoliną, zapominali na chwilę o przerażających obrazach wokół. Wiele z jej utworów przetrwało, choć Ilse i jej młodszy syn nie doczekali wyzwolenia – zginęli w Auschwitz. Ilse miała wtedy 41 lat.

Z punktu widzenia Instytutu Polskiego i Ambasady RP w Budapeszcie projekt wpisał się
w cykl obchodów rocznicy września 1939 roku.

Zdjęcia imprezy